|
Transport
|
Zima nie odpuszcza, szczególnie daje się we znaki podrużującym koleją. W weekend przez śnieg i mróz pasażerowie pociągów przechodzili prawdziwe piekło. Podróżni musieli się liczyć z odwołanymi pociągami i nawet ośmiogodzinnymi opóźnieniami.
Mróz i śnieg, zawalone drzewa, zerwane trakcje i unieruchomione lokomotywy. Tak w skórcie wyglądał miniony weekend dla podróżujących pociągami. Nieprzerwane opady śniegu nad Warszawą sparaliżowały kolei już od piątku. O problemach na trasie Warszawa-Kraków informowaliśmy w sobotę. Oblodzone trakcje powodują zwarcia i zatrzymanie lokomotywy.
Właśnie z tego powodu stanął pociąg relacji Warszawa-Kraków w Kozłowie. Wiele kursów miało wielogodzinne opóźnienia a niektóre w ogóle nie dojechały do celu. Inny pociąg jadący z Warszawy do stolicy Małopolski, popularny "Kossak" został odwołany, a inne pociągi tej relacji musiały jeździć przez Kielce i Radom zamiast centralną magistralą kolejową.
Największe opóźnienie odnotowano na Dworcu Centralnym dla pociągu jadącego z Zakopanego do Gdyni przez stolicę. Najpierwsz w okolicy Myszkowa pasażerów uziemiła na jakiś czas zerwana trakcja, następnie pod Częstochową obciążona sieć spadła na pociąg, a po niej przeciążone śniegiem drzewo. Ostatecznie pociąg zawitał w Warszawie z ośmiogodzinnym opóźnieniem. {mos_fb_discuss:4}
|